Jadwiga (Wisia) Ścibor-Marchocka coat of arms Ostoja (19 years)
Died 1943-04-30 , Worończa (BY)
- Stanisław Pełko, 1926 - 2015
-
1 Marriage
husband Józef Czarnowski
On the night of April 30 to May 1, 1943, the Soviet „partisans” surrounded the property, killed Hedwig, being pregnant, her husband and mother in law. House burned.
2013-04-23 21:54:56 Data urodzenia: pomiędzy 23 a 29 marca 1924, «Tygodnik Toruński» z Urzędu Stanu Cywilnego w Toruniu, Toruń 5 kwieciń 1924
2013-06-01 19:33:55 Z
WYDARZENIE: Ofiary terroru komunistycznego w okresie II wojny światowej.
Na cmentarzu parafialnym (na wprost od kaplicy przy głównej ścieżce po prawej stronie w centralnej części) znajduje się zbiorowa mogiła ostatnich właścicieli dworu w Worończy, zamordowanych przez partyzantkę sowiecką. Na mogile postawiony metalowy krzyż z umieszczoną na nim tabliczką z napisem:
IZABELLA LUBAŃSKA Z D. MIERZEJEWSKA UR. W 1874 ROKU
OSTATNIA WŁAŚCICIELKA WOROŃCZY
JEJ CÓRKA ALEKSANDRA CZARNOCKA UR. W 1894 ROKU
ORAZ WNUK JÓZEF CZARNOCKI UR. W 1918 ROKU
I JEGO ŻONA JADWIGA Z D. ŚCIBOR – MARCHOCKA UR.W 1924 R.
ZGINĘLI TRAGICZNIE W WOROŃCZY 30.IV.1943 ROKU
WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ IM DAĆ PANIE
A MORDERCOM OKAŻ MIŁOSIERDZIE
Rodzina Czarnowskich w czasie wojny była zaangażowana w działalność konspiracyjną Armii Krajowej, pomagała wszystkim potrzebującym pomocy, m.in. ukrywającym się w okolicy Żydom i zbiegłym jeńcom sowieckim.
W nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1943 r. sowieccy partyzanci podpalili dwór mordując znajdujących się w nim właścicieli.
Wacława Iwańczyk, świadek tragicznych wydarzeń wspomina: Radzieccy partyzanci otoczyli w nocy dwór i podpalili ze wszystkich stron. W środku znajdowała się pani Aleksandra Czarnocka, córka Izabelli z Mierzejewskich Lubańskiej – ostatniej właścicielki Worończy – wnuk pani Aleksandry, Józef Czarnocki z żoną Jadwigą i ich małe dzieci. Partyzanci nie pozwolili wyjść nikomu, strzelali do każdego, kto chciał uciec z płonącego domu. Jak ludzie posłyszeli, co się dzieje zbiegli się ze wszystkich chat, płakali, chcieli ratować płonących, bo „państwo” byli dobre i ludzkie. Na kolanach prosili, żeby choć te dzieciaczyny wypuścić. Ale nas kolbami odganiali i tylko powtarzali: „Otojdite, a to strelat budem”. Z całej rodziny ocalał tylko niewidomy syn pani Aleksandry Czarnockiej – Antoni, który był wtedy w chacie swojej niani.
Płytę nagrobną z tablicą memoratywną umieszczono na mogile w końcu lat 90-tych, staraniem Marii Olszewskiej, siostrzenicy Aleksandry Czarnowskiej, zamieszkałej w Warszawie.
Miejscem pochówku ofiar terroru opiekuje się nauczycielka z Nowogródka Maria Małachowska – Tołoczko z rodziną oraz miejscowa ludność.